Czy można znieczulać młode zwierzęta?

Home / Porady / Czy można znieczulać młode zwierzęta?
Czy można znieczulać młode zwierzęta?

Czy można znieczulać młode zwierzęta?

Znieczulanie zwierząt bardzo małych to zadanie niełatwe i wymagające dużej wprawy. Nasza Trójmiejska Klinika Weterynaryjna to miejsce, gdzie bardzo często zajmujemy się pacjentami neonatologicznymi (do 4. tygodnia życia) i pediatrycznymi – psami i kotami do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej (czyli około 6. miesiąca). Oczywiście trzeba pamiętać, że pacjent pacjentowi nierówny. Inaczej postępujemy z czteromiesięcznym psiakiem, inaczej z kociakiem mającym kilka dni, ale każdego otaczamy kompleksową opieką z najwyższej półki. A pomagają nam w tym ich wielkie, piękne, ufne oczy.

 

 

Sedacja u zwierząt najmłodszych

„Maluchy” są poddawane sedacji i znieczuleniu ogólnemu celem wykonania diagnostyki (np. radiologicznej) czy zabiegów leczniczych, z którymi nie sposób czekać do czasu, gdy pacjent osiągnie dojrzalszy wiek. Jak nietrudno się domyślić, czasami należy działać tu i teraz. Składać kończyny, zamykać przewód Botalla czy naczynia zespolenia wrotno-obocznego, odprowadzać przepukliny i leczyć inne, nabyte lub wrodzone anomalie. Tu nie ma czasu do stracenia! Takie maluszki są oczywiście „słodkie” i nikt nie odmówiłby pracy ze szczeniakiem czy kocięciem, to jednak ich młody wiek stwarza szereg wyzwań anestetycznych. Niedojrzałe organy i szlaki metaboliczne, wyższa podatność na ból, malutkie (czasami wręcz bardzo maleńkie rozmiary), brak „zapasów” energetycznych i mechanizmów kompensacyjnych spotykanych u dorosłych pacjentów, utrzymują anestezjologa w czujności od przyjęcia brzdąca do jego powrotu w ramiona kochających opiekunów.

Przebieg znieczulenia zwierząt

Przygoda zwierzęcego dziecka zaczyna się od takich etapów, jak: dokładne badanie kliniczne i dodatkowe badania przesiewowe. Następnie anestezjolog dobiera środki anestetyczne, przeciwbólowe i wspomagające w protokole postępowania, który opiera się m.in. o wiek i cel znieczulenia czy sedacji. „Dzieciaki” zazwyczaj zasypiają „na rączkach” albo w towarzystwie opiekującego się nim technika weterynarii, aby zminimalizować stres i zapewnić maksimum komfortu. Podczas wszystkich procedur przygotowawczych, szczenięta i kocięta są otulone w kocyki, obłożone termoforami i poddawane aktywnej tlenoterapii. Podczas zabiegu prowadzony i rejestrowany jest aktywny monitoring pracy serca, układu oddechowego, glikemii, temperatury ciała i ciśnienia krwi. Każde odchylenie od normy jest natychmiast korygowane przez lekarza, czuwającego nad pacjentem. Płynoterapia (często z infuzją leków przeciwbólowych) i termoregulacja systemami grzania ciepłym powietrzem (najbardziej efektywna metoda utrzymania fizjologicznej ciepłoty ciała) pozwalają na stabilizację i niwelują wystąpienie najczęstszych powikłań okołoznieczuleniowych. Zapewniają też komfort i bezpieczeństwo zarówno w trakcie procedury, jak też po jej zakończeniu. Kojec wybudzeniowy małego zwierzaka zlokalizowany jest z dala od hałasu, wysłany stosem miękkiej pościeli, z przydzielonym technikiem – opiekunem, który dba o wszystkie potrzeby pacjenta tak długo, jak to jest konieczne.

Stajemy w obliczu takich wyzwań, jak: mikro naczynia krwionośne, czekające na założenie wenflonu, drogi oddechowe, których zabezpieczenie można przyrównać do nawlekania nici na igłę, ograniczenia w stosowaniu niektórych substancji narkotycznych u pacjenta, który chętnie obgryzłby chirurgowi nos, zamiast zapaść w słodki sen. Nie należy się zatem dziwić, że nasi anestezjolodzy rwą przysłowiowe włosy z głowy, by wszystko przebiegło bezpiecznie i sprawnie. Jednak prawda jest taka, że wszystkie opisane troski i włożona praca są wynagradzane w chwili przebudzenia szczeniaka czy kociaka, który szczęśliwy i bez bólu szykuje się, żeby znów coś zmajstrować.

 

 





Facebook
Facebook