Patyk w przełyku

Home / Porady / Patyk w przełyku
Patyk w przełyku

Patyk w przełyku

Wiosna skłania do częstszych  spacerów i zabaw na świeżym powietrzu. Zazwyczaj nie mamy nawyku zabierania ze sobą na spacer zabawki dla psa. W końcu zawsze można pobawić się napotkanym patyczkiem. Bo cóż w tym złego? Przecież większość psów bawi się patykami na spacerach i nie lądują na intensywnej terapii z perforacją  narządów wewnętrznych.

 Według większości właścicieli czworonogów patyki nie stanowią zagrożenia. Niby nic w nich groźnego a jednak czasem za sprawą takiego niepozornego patyka spacer może zakończyć się interwencją chirurga na sali operacyjnej. Tak właśnie było w przypadku Maksa.

 Maks, roczny mops, został przyjęty w stanie ciężkim, we wstrząsie, z silną dusznością spowodowaną obecnością krwistego płynu w jamie klatki piersiowej. Pierwsza doba w Klinice była krytyczna, od sprawnej stabilizacji Maksa zależało jego życie. Dalsza diagnostyka i określenie przyczyny stanu w którym się znajdował zeszły na dalszy plan. Najważniejsze było ratowanie jego kruchego istnienia. Początkowa intensywna terapia pozwoliła podjąć kolejne kroki. Został wykonany drenaż klatki piersiowej czyli założenie drenów do jamy opłucnowej pozwalające na bezpieczne usuwanie zbierającego się w niej płynu, poprawiając wydolność oddechową Maksa a w związku z tym jego ogólny stan kliniczny. Co nie zmieniało faktu, iż ze względu na utratę dużej ilości krwi i konieczności wykonania transfuzji, którą zapewnił Trójmiejski Weterynaryjny Bank Krwi, stan ogólny nadal był bardzo poważny. Daliśmy mu czas, miłość i najlepszą opiekę szpitalną. Maks z godziny na godzinę czuł się coraz lepiej, w kolejnej dobie powoli wracał „do żywych”. Wraz z lepszym samopoczuciem widoczne były nowe objawy dające wskazówki co do schorzeń mogących spowodować początkowy stan Mopsa (jadł chętnie, ale ulewał i każde przyjęcie pokarmu powodowało kaszel, nie chciał przysiadać ani się kłaść, najlepiej było mu stać prosto z wyciągniętą ku przodowi głową). 

 Kiedy Maks czuł się na tyle zadowalająco, aby przeżyć bezpiecznie znieczulenie ogólne, podjęto decyzję o endoskopii przewodu pokarmowego, która ujawniła zadziwiającego intruza w obrębie przełyku. W Trójmiejskim Szpitalu Weterynaryjnym lek. wet. Piotr Panek wraz z załogą bloku operacyjnego usunął z przełyku Maksa 20cm patyk, który spowodował perforację (uszkodzenie, przebił ścianę) narządu i idące za tym dramatyczne skutki. Przez masywny ubytek w ścianie przełyku konieczne było sondowanie przewodu pokarmowego tak, aby przyjmowane jedzenie nie miało możliwości pojawienia się po raz kolejny w jamie opłucnowej klatki piersiowej. Jedzenie „przez rurkę” było jednak najmniejszym problemem Maksa w owym czasie. 

 Usunięcie patyka przyniosło oczekiwany efekt. Maks poczuł się świetnie zaraz po wybudzeniu z narkozy. Niemniej jednak, w związku z ciężkim, choć stabilnym stanem dalsza hospitalizacja była konieczna. 

 Maks spędził w naszym szpitalu w sumie 2 tygodnie, będąc rozpieszczanym i kochanym przez techników, lekarzy oraz pozostałych pracowników kliniki. 

Ostatnio odwiedził nas aby przejść profilaktyczny zabieg kastracji i korekcji zwężonych nozdrzy przednich. Zespół lekarzy i techników ucieszył się niezmiernie na możliwość ponownego goszczenia Maksa w naszych progach i to w pełni sił 😊

Opiekunowie Maksa na długo zapamiętają czym może skończyć się zabawa patykami. I nie chodzi tu o to, aby piętnować taką zabawę choć nie jesteśmy jej zwolennikami.

Najważniejsze, aby zwracać uwagę, czy dany przedmiot niezależnie, czy pochodzenia naturalnego czy też wytworzony specjalnie dla zwierzaka, jest dla danego osobnika odpowiedni. Czy nie jest za mały (możliwość połknięcia), czy nie jest ostro zakończony (złamana gałązka). Gdy będziemy zwracać uwagę na takie aspekty będziemy mogli z czystym sumieniem oddać się zabawie z pupilem bez obaw o jego zdrowie i życie. 😊

Facebook
Facebook